chcialabym porzucic wszystko, wyjechac, zgubic w tlumie ludzi. obserwowac samotnie zachod slonca i rozkoszowac.
lekko i sennie, czasem nie odrozniam snow od rzeczywistosci, a marzenia, o ktorych dawno zapomnialam spelniaja zupelnie nieoczekiwanie.
nie przywiazuje sie do niczego i nikogo, swiat calkowicie wykreowany przeze mnie, zbyt jeszcze swiezy i nieznany, by zdecydowac wpuscic kogokolwiek, ryzykujac, ze nieskazitelne mysli zamienia w gradowe chmury.
czasem marze by miec tylko walizke, spakowac co potrzebne, wyrzucic telefon przez okno pedzacego pociagu i zniknac, spogladajac na gwiazdy i czujac przezywajacy dreszcz.
dziwny posmak maja te dni. kiedy znika przeszlosc, a przyszlosc wydaje sie tak daleka.
środa, 3 marca 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz