dziwne, patrząc wstecz, mijając miejsca, czuć tylko lekkie zdumienie, że przecież wtedy, właśnie tu, życie dobiegło końca. to tak dawno, i nie pamiętałabym, gdyby nie to, że dziś słońce świeciło równie mocno, rano. przeżyłam koniec świata. choć wówczas myślałam, że nie będę w stanie fukcjnować normalnie ani chwili dłużej. to przyjemne uczucie, czuć się w końcu sobą, odrębną niezależną istotą. nauka płynącą na przyszłość jest, by nie angażować się do tego stopnia.
by nie angażować się już nigdy. to jedyny skuteczny sposób, by uniknąć nieporozumień czy komplikacji.
i gdybyśmy znów usiadły na tych huśtawkach, by opowiedzieć o zmianach, jakie zaszły od tamtej pory, nie starczyłoby całej nocy.
choć może zwykł uścisk powiedziałby więcej.
tęsknię, czasem.
wtorek, 8 września 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz