zostawilam to w tyle, gdzies pode mna, lekkosc sumienia pozwala mi zasypiac spokojnie. nadstawiam drugi policzek, jestem wolna; przypomina to wakacje cztery lata wstecz, gdzie przyszlosc byla jasna, w powietrzu czuc te zmiany, wtedy calkowicie przelomowe.
kiedy noca spotykam ludzi, rozmawiajac z nimi, siedzac na chodniku, to w pewnym sensie magia.
czasem tylko lekki zal, ale przeciez nie ja zdecydowalam, nie ja odeszlam, bylam caly czas, w tym samym miejscu, obserwujac, milczac.
niewypowiedziane slowa juz nie maja znaczenia.
dobranoc.
środa, 12 sierpnia 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz