czwartek, 20 sierpnia 2009

---

przeciez tego nie chcialam, uciekalam, odpychalam, mowilam nie, nie, prosilam. a i tak sie stalo. wszystko wrocilo, uderzylo mocno.
nie widac "tego" po nas, zadnego napisu na czole, zadnych wyraznych znakow, brak szczegolnych cech.
stwarzamy pozory, smiejemy, palimy papierosy, rozmawiamy o blahostkach.
umierajac co wieczor, kazde w swoim lozku, w oddaleniu, choc czujemy swoje oddechy.
nie da sie zerwac, przerwac, czy uciec przed tym.
byc moze ostatecznie doprowadzi to do rozkoszy.
choc niepewnosc jest zbyt wielka by fukncjonowac normalnie obecnie.

1 komentarz:

s pisze...

...palimy papierosy.
albo zbyt wiele palimy.